Gorzko

Był taki dowcip, o facecie i kocie. Nie pamiętam go dokładnie, ale chodziło o to, że kiedy ów facet ma coś przeciwko kotu, to należy zniknąć faceta. Nie kota. Mieliście kiedyś tak, że Wasz partner w niedzielę rano, w dość ważny dla Was dzień, bo coś tam – urodziny, imieniny, rocznica – zaczyna ów dzień od jechania po Waszych kotach? Że za dużo zabawek, za dużo miejsc do spania, za dużo w ogóle wszystkiego kociego? Że chyba nie rozumie, jak cudownym przyjacielem jest Kot. Jak bardzo, często, potrafi uratować życie? Jak bardzo ten Kot potrafi pocieszyć i być zawsze? Bez względu na wszystko.

I taki facet w tą niedzielę rano, najpierw przytula Waszego Kota, a potem jedzie, że Kot nie może dominować i z pewnością nie jest najważniejszy.

Jeden z niewielu wpisów w którym ekshibicjonizm emocjonalny obnażam. Ale właśnie dotarło do mnie, że kiedy ktoś, nawet bliski, próbuje zrzucić w kąt najbliższego Przyjaciela, który jest ze mną od lat, krew i łzy mnie zalewają.

I ten dowcip, którego nie przytoczę, bo w opowiadaniu dowcipów najlepsza nigdy nie byłam, jest, oprócz śmieszności, cholernie prawdziwy.

W worku.

Kot. W worku. G wrócił z zakupami zatem zaowocowało to rozpakowywaniem, chowaniem oraz przetwórstwem. Torebka, taka foliowa, nadal była pełna. Pełna była Kota Czarnego. Przeliczywszy Koty w domu mam pewność. Na stanie jest jeden Kotek Szary na krześle. Jest też Kotek Czarny. W czarnej reklamówce. G zakupił zatem surówkę z marchewki. Kotka, kolejnego, Czarnego – nie.  

 

Serwis.

Przeczytałam przed chwilą artykuł podesłany przez Sis. Dowiedziałam się , w sumie tego co już wiem, że koty leczą. Artykuł tutaj : http://wiedzoholik.pl/naukowcy-wykazali-ze-koty-potrafia-leczyc-ludzi/ 

Co mnie jednak zastanowiło. Kiedy wróciłam z kuchni Gandzia leżała na jednym z komputerów, tym zawieszającym się najbardziej. Leżała i mruczała. I zejść nie chce. Felinoterapia komputerowa? Taki serwis w sensie? Zejdzie i komp będzie śmigał? 

  

Negocjacje.

Wieczór. Koty mogły balować przez całą noc. Koty jednak miały obrady i obmyślały szantaż kulinarny. Rada Starszych, czyli Kotek Szary, obserwowała z boku. Ze stoickim spokojem. Kotek Czarny nie bawiąc się w delikatne perswazje postanowił wyrazić roszczenia G. Twarzą w twarz. Zajęła odpowiednią pozycję i G. poległ z kretesem. Teraz  jak tylko wstanie, karmi Księżniczki. A Księżniczki dbają o to, żeby wstał. 

Dokumentacja z negocjacji, poniżej.  

    
 

Gierki.

Sobie kolega G., który, nota benę Czarnego Kotka jako córeczkę przysposobił, se pogrywa. Kotek Czarny bowiem bawi się, nawet grzecznie, w tunelu, a tu nagle, Tatuś przysposobiony, zaczyna się bawić Kotkiem w Tunelu. Kotek jest skonfundowany, tunel – nie wiem. Ja martwię się o zdrowie psychiczne Kotka Czarnego. Corpus Delicti poniżej.

  

Romątyzm.

Nie było mnie kilka dni. Z racji odległości, kontakt ze światem miałam ograniczony. I dobrze. Kiedy wróciłam, stęskniony G. Pojawił się z bukietem kwiatów ochom i achom z racji powrotu mego nie było końca. Obudziłam się rano i usłyszałam „cześć Kiciu”. Rozmarzona, uśmiechnęłam się uwodzicielsko. Niestety, nie ja byłam obiektem atencji. Mam wrażenie, że następnym razem, zamiast kwiatków, G. Przyniesie saszetkę karmy. Prima sort.