Kocham swojego Kota i jestem zachwycona Jego pomysłami…

Kot, roczny, bez dwóch miesięcy, smakoszem się stał. Żeby życia przed magiczną 12 – tką spróbować, zaszalał. I nie, że koledze A. wsadził ostatnio łeb do szkanki z piwem i kichał później przez godzinę. Nie, że bazylię zaczął pożerać w ilościach doniczkowych. Nie, że zrezygnował z niebotycznie drogich puszek na rzecz tuńczyka. Z Biedronki.

Kot zagrał sobie w zielone. Może ziele miał Kot na myśli, a że nie było nic innego, skonsumował liść pierwszy z brzegu. Zielony. Długi. Nad głową mu dyndający. Kot zeżarł Jukę. Kawałek Juki. Na szczęście tylko kawałek.

Czytaj dalej