Goście, Goście ;)

Kot, już zaraz roczny, kocha gości. Kot gościnny jest ze wszechmiar. Kot z siebie wychodzi żeby gości rozbawić. Kot, to by hostel mógł w ogóle otworzyć. Kot nie potrzebuje pomocy agencji eventowej, żeby rozrywkę zorganizować. Kot to po prostu w sobie ma. I czego Kot do tego potrzebuje?

Przede wszystkim gościa. Najlepiej wątłego o blond owłosieniu.

Słomki. Takiej zwykłej. Ale najlepiej różowej. Do soku. Albo do piwa.

Paputa. Z Ikei. Żadnego tam designerskiego. Ale, żeby różowy był.

Listka tabletek. Bądźmy konsekwentni – również różowych.

Włosów. Blond najlepiej.

Pościeli, ale koniecznie w baranki.

Interakcji. Stukania, drapania. Min robienia.

Tego potrzebuje Kot.

Gość potrzebuje jedynie azylu. Bo Kot nie przebiera w środkach.

Relacja:

Akt I

Kot z rozpędu bierze parapet. Telewizor. Którąśtamkolejną półkę z książkami. Krzesło. Stół. Kanapę. Łóżko. Parapet w sypialni. I kolejne podejście do parapetu w pokoju. I tu Kot pudłuje. Płaski pyszczek rozpłaszcza się pod parapetem i ląduje w panelach. Kot na chwilę zastyga. Gość zastyga również – w przerażeniu. Kot podnosi coraz bardziej płaski pyszczek i patrzy wyczekująco. Kot czeka na owacje, bo tak właśnie miało być.

Akt II

Kot rozkłada się niby leniwie, ale oczy Kota mówią coś innego. Kot potrzebuje rekwizytu. Kot potrzebuje słomki. Różowej. Kot rozpoczyna taniec. Słomiany taniec. Werble by się przydały, kiedy Kot, nie zważając na przeszkody w postaci płyt DVD o które zahacza i które lądują na podłodze werble imitując, wykonuje akrobacje. Ze słomką. Kot sam sobie owacje potrafi zgotować, bo uderza w dzwonki wiszące dość wysoko, które rozbrzmiewają entuzjastycznie. Kot kończy spektakl akrobatyczny. Gość musi zwilżyć zaschnięte z emocji gardło.

Akt III

Kot rozpoczyna taniec z różowym paputem. Paput wyzwala cechy wszelakie kociej osobowości. Zainteresowanie. Gniew. Głód. Zmieszanie. Frustrację. Radość i Złość. Obojętność i Namiętność. Kiedy zdruzgotany paput opada na podłogę, zgryziony, zdeptany, ześliniony, Kot opada również. Na chwilę.

Akt IV

To szybki set. Ślizg w zasadzie. Kot odnajduje listek tabletek. Różowych. Kot rozpoczyna panelowy surf. Na listku. Kot jest wszędzie. Wszędzie tam, gdzie jest powierzchnia ślizgu. Kot radośnie wsłuchuje się w mniej entuzjastyczne, a bardziej przerażone owacje Gościa. Ale Kot przecież jest gościnny.

Akt V

Pora na finał. Kot oddaje się do dyspozycji. Kot mrucząco zachęca do interakcji. Takiej łóżkowej. Wyciszony Gość, Gość grzeczny i przecież dobrze wychowany, zaproszenie przyjmuje. Gość nie wie jeszcze jakie ryzyko podejmuje. Ponieważ Gość o blond włosach, wątły i uprzejmy, pościel w baranki oraz dodatkowe elementy akustyczne wspomniane wyżej, to dla Kota idealne pole do popisu. Kot poluje na baranki. Kot poluje na gościa. Kot poluje na włosy, na palce, na twarz, na ręce. Kot poluje na szczegóły. Na Gościa przede wszystkim. Ale sekret tkwi w szczególe. Szczególny Gość, szczególny spektakl docenia. Śmieje się nawet. Kot furczy z siebie zadowolony. Gość chichocze Kotem rozbawiony. Bo tak miało być 😉

Blondynie, za inspirację do wpisu, za entuzjazm Kotu okazany, za entuzjazm w ogóle. Za w ogóle, w ogóle, dziękuję 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s