Nikto nie je doma

Nie będzie jednak o uroczym bohaterze, uroczego filmu towarzyszącego mi w moim uroczym dzieciństwie. Nie o Pawełku, który uroczo mówił „Nikto nie je doma” i próbował być Bardzo Grzecznym Chłopcem.

Będzie raczej o Kocie. O Kocie, co z Pawełkiem wspólnego miał tyle, że czasem sam w domu zostawał.

Kot ów uroczo potrafił poprzestawiać wcześniej ustawione rzeczy. I na tym „uroczo” Kota się kończy.

Kot nie miał problemu ze skatalogowaniem książek z półek. Dwóch rzędów półek. Licząc od dołu.

Kot nawet filmy sobie powybierał, ale widocznie burza przeszkodziła mu w projekcji, bo w pośpiechu materiał kinematograficzny porzucił.

W obawie przed burzą zatem, Kot usiłował ewakuować sprzęt elektroniczny, który mógł znaleźć się w promieniu wyładowania atmosferycznego. Dlatego Kot radio sypialniane pod poduszką zakopał. Żeby nie trzeszczało.

Kot również zatroszczył się o radio kuchenne. Albo raczej o siebie, bo radio postawił sobie przy miseczkach. Taki meloman smakosz. Bo do RC zdecydowanie Trójka przygrywać musi. Jak mus to mus.

Kot też po raz kolejny zdradził się, że metroseksualny jest. Bo o nic innego posądzać go nie chcę. Kot kolczyki i koraliki przymierzał i zapomniał odłożyć na miejsce. Bo Kot za dużo miał na rudej głowie.

Miał tyle na rudej głowie, że nie pamiętał również o posprzątaniu resztek po zjedzonych ciasteczkach. Wieloziarnistych. Bez mąki.

Kot zabiegany był jak sam został. Starał się jak mógł, ale pewnie wszystkich kłębiących się w egzotycznym móżdżku pomysłów zrealizować nie zdołał. Bo Kot sam był przez noc tylko.

Porannie Kota zaskoczyłam. Porannie Kota obraziłam ,bo pospać mu nie dałam.

Kot zdziwiony był, że ktoś jeszcze czasem w tym mieszkaniu bywa.

Kot łaskawie zgodził się na sprzątnięcie kuwety i świeże jedzenie. Pobłażliwie przyjął poranną pielęgnację brązowych oczu wypukłych sztuk dwie. Z pogardą natomiast porcję porannych czułości. Z ulgą szybkie wyjście do pracy.

Bo podział obowiązków i gradację wartości ustalone najwyraźniej mamy. Ktoś w tym teamie zarabiać musi. Ktoś musi mieć wyrzuty sumienia, że rzadko bywa w domu. Ktoś musi z imprez pierwszy wychodzić trawiony zmartwieniem o Kogoś.

A Ktoś Inny musi nieszczęściem epatować. Musi miauczeć rozdzierająco. Musi patrzeć z wyrzutem. Musi spoglądać z nostalgią na horyzont. Musi mruczeć ze wzrokiem smętnie wbitym w siną dal.

Czasem nikogo nie ma w domu. Jest tylko jeden, mały, samotny rudy Kot. Mały, rudy, samotny Kot, który sam przestrzeń organizować sobie musi. Rudy, mały, samotny Kot w wielkim m-3. Samotny, rudy i mały Kot, któremu wszystko w tej samotności dzieje się przez z premedytacją przez życie zaplanowany przypadek.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s