SENNIE, CZY CO?

Sennie tak jakoś. Zimowo, czy co? Depresyjnie, czy co? Wietrznie i deszczowo, czy co?

I dlaczego tak?

Koty śpią, miasto śpi, kolorowe śnią się sny…

NO DOBRA

Przetrzymałem ją miesiąc. Ponad miesiąc. To już coś. Ale struta jakaś taka chodzi ostatnio. Taka jakaś niewyraźna mimo, że scorbolamid bierze. I już przestała się tak narzucać. I tak siedzi przy tym komputerze, albo książkuje się na kanapie. Jakaś taka kocio jest bezrefleksyjna. Refleksyjna jest inaczej jakoś.

No dobra.

Strzeliłem baranka i rozwaliłem się brzuchem do góry.

No dobra. Rozmruczałem się.

No dobra. Fajnie było, fajnie.

No dobra. Nie raz tego baranka strzeliłem.

No dobra. Wlazłem pierwszy raz od miesiąca do tunelu i bawiłem się z Nią. Tzn. ZABAWIAŁEM Ją, żeby z tej refleksyjności ją wydobyć. Pół godziny się wysilałem i poświęcałem…

No tak .Usiadłem z Nią na krześle. I co z tego?

I co z tego, że mruczałem? Jej nie przeszkadzało.

No dobra. Aż tak źle nie było.

No dobra. Było DOBRZE. Bardzo dobrze…

William.

BRYTYJSKI KOSZMAR KOTA EGZOTYCZNEGO

Miałem być jedynym i ukochanym koteczkiem, tak?! Obietnice, przysięgi i takie tam. Nie wierz nigdy kobiecie. Ot, prawda.

Przywiozła to szare futro. Pomysł zgoła nie przemyślany i – powiem krótko – głupi. Szara, szumnie liliową zwana jest niereformowalna. Drze się niepomiernie. Przed miską się drze. Przed kanapą się drze. Jak chcę jej pokazać gdzie jej miejsce, się drze. Ledwie podejdę do niej, no dobra, podskoczę trochę, się drze. I ni w ząb podstawowych angielskich słówek nie pojmuje. To już nawet ja się nauczyłem. Dignity. Honour. Image set. Moral spine. I więcej. Nic nie trafia.

Szara śpi z Nią. Szara Jej mruczy. Szara Ją zabawia. Dobra. Ja się przecież nie obrażam. Ja podstawowe słownictwo znam i pojęcia znam też. Ja grzeczny będę lecz oziębły. Do Niej w stosunku. Bo to nie wszystko.

Szary koszmar brytyjski to jedno. Brytyjskiego koszmaru jest jednak ciąg dalszy. Brytyjski koszmar uczłowieczony nie zniknął. On się rozprzestrzenia. Ten BBC Przyjemniaczek, chce Ją na dobre zaanektować.

Ledwie Jej bilet przysłał już pojechała. Wzięła i zostawiła podobno ukochane metki i pojechała. Wzięła drzwi zamknęła, klucze Lu zostawiła i pojechała. Sam na sam, na pastwę losu zostałem z szarą masą. Szara masa spod łóżka prawie nie wychodziła, manifestowała samotność i miaukiem do szału mnie doprowadzała.

Przez ten wyjazd Jej głupawy wciąż się ktoś tu kręcił. A to Lu, a to Doktor, a to Psycholog. I wszyscy oni Wilutku, kocinku, no przecież ja proszę, to już przesada. SAM. 5 długich dni SAM. Więc proszę Państwa ogłaszam rok manifestowania FOCHA. Nie będę Jej mruczał. Nie będę do Niej przychodził. Będę Ją pogardliwym spojrzeniem obrzucał. I nie ma zmiłuj. A jeśli Ona to zrobi, jeśli nas na Wyspy zabierze, to zrobię coś jeszcze gorszego. Przestanę być Jej Kotem i stanę się ukochanym Kotem Jego. A co! My faceci musimy trzymać się razem!

William.

ps. dokumentacja

Księżniczka zawsze na poduszce. A nuż na ziarnku grochu. Oby jej się odcisnęło na tym szarym futrze!!!