Ten, Co Nie Lubi Kotów

Wstaje zawsze bladym świtem, siedzi w kuchni kofeinuje się i nikotynuje. Ja wstaję mniej bladym ,ale dzisiaj się zdarzyło. I podsłuchałam…:
TCNK: no myszko wiem, że nie lubisz dymu, to Ci kadzidełko zapalę, będzie mniej śmierdziało.
„Myszka” : miauuu!
TCNK: dobrze, dobrze przestawię
tu rumor stołeczka z którego „Myszka” wybija się do skoku
TCNK: wiesz, że kotki powinny pić przegotowaną wodę, prawda?
„Myszka” – (rozdzierająco) – miauuuu!!!
TCNK: no wykończysz mnie
(dźwięk odkręcanego „Myszce” kranu)
……
Wychodzę do pracy. TCNK udaje się do sypialni i rzuca do leżącego na kanapie Williama : „No Williamku, chodź ze mną, wreszcie sobie razem pośpimy”.
…..
Ta.

Epatacje

Ja epatuję smutkiem, że tak publicznie poepatuję. Koty empatyzują się ze mną walcząc ze swoimi emocjami – to strzelą baranka, tu bumsną, to się na cały dzień pod łóżko schowają. Taki mamy tu emocjonalny bałagan trochę, więc bez większych kreatywnych wpisów, tylko informacyjnie:
Kot William ma się raczej lepiej. Wciąż płacze z różnych powodów na brązowo, tudzież roni brązowe łzy nie mogąc przywalić uciekającej Liliowej. Na razie tylko to, więc czekam, niedługo telefoniczną konsultację dr Garncarza.
Kot Gandzia coraz częściej zachowuje się adekwatnie do swojego imienia, najpierw latając po całym mieszkaniu i miaucząc na sto różnych dźwięków, a poźniej zasiada przed miseczką tudzież lodówką i domaga się, wiadomo, żołądkowego wypełniacza. Żeby zatem kota żadnego nie konfudować – bo Will oczy zapłakane, bo Gandzia się już w kadrze nie mieści, zdjęć dzisiaj nie będzie. Ale jak tylko wrócimy do formy i zacznie być jasno po moich powrotach z pracy, dokumentację zamieścimy.
To tyle na razie.
Reszta, jak wszyscy – mam nadzieję, wkrótce.