Kotek:)

A jednak:) jak malutki Mefi. Odpadłam na dobre 40 min. Na szczęście jest karmiony-przynajmniej tak mówią. I gdyby nie to, że jestem TU, a nie w domu, to ILC chyba by mnie udusił gdybym przytargała do domu bardzo rozgadane, kolejne, czarne futro.

20130628-195018.jpg

Wpis bez kota

Złożyło się tak, że chwilowo, bądź dłużejchwilowo wdycham duże ilości jodu i zamiast żwirku, zmiatam zpodłogi ogromne ilości piasku.
Myślałam sobie, futer swoich nie mam, ale przecież morze, ryb mnóstwo, resztek od groma, przysposobie sobie jakieś futro bo przecież futer potrzebuję jak kania ddżu. A tu?! Usycham!!! No nie dosłownie, bo natura otacza mnie wodą zewsząd ale chodzę wzdłuż, wszerz i na wszystkie możliwe skosy całej miejscowości, kicikiciam i nic, nawet pół kota. Raz przemknęło coś rudego, serce zabiło mi mocniej, bo wiadomo rude, ale czy to był kot to taka zbyt pewna nie jestem. Gdzie się podziały nadmorskie koty? Gdzie te wpatrujące się w każdy kęs ryby lekko zmrużone, zielonkawe oczy?
Jestem uzależniona, mogę nie mieć netu, mogę nie jeść sushi, mogę nawet nie robić make up’u, ale bez kota żyć nie potrafię. No.
Wpis bez zdjęcia. Bo wiadomo, nie ma kotów, nie ma fotów.

Taka

Trochę chmur, trochę słońca
Coś z początku, coś z końca
Trochę pieprzu, ciut mięty
Część dróg prostych, część krętych
Ciut poezji, ciut prozy
Trochę plew, trochę ziarna
Taka miłość, taka miłość
W sam raz, idealna

20130620-085212.jpg