Znikanie

To się stało nagle i bardzo niespodziewanie. Jak wszystko nagłe i nespodziewane. Kot czekał na poranne czesanie, Kot liczyl na to, że znowu, pośmieje się po wąsem z ludzkiego titu titu i kocham Cię Williamku i może jednak poczytamy sobie razem tę anatomię.
Teraz, w sumie Kot by poczytał, tylko nie bardzo ma z kim. Bo żadna baba anatomii czytać nie chciała. I nie chce. A osoba, która chciała mu czytać, zniknęła nagle. I niespodziewanie.
Kot średnio rozumiał ludzkie zachowania, ale to znikanie wyjątkowo go irytowało. I zasmucało. I bardzo zatęskniało go też.
Przeszedł długą drogę. Przeżył mieszkanie z Kotą. Przeżył mieszkanie z Liliową, którą nawet trochę lubił. Nie przeżyl mieszkania z Kotem Czarnym i zniknął. Na wsi w sensie. Bo tam był spokój i Doktor ukochany byl. Tylko, że Doktor też zniknął. Wlaśnie. Nagle i niespodziewanie. I nagle i niespodziewanie Rudy Kot zaczął rownież znikać. I poznał , czym właśnie jest tęsknota. A moze bardziej TĘSKNOTA.
Zaczęłam też znikać trochę bardzo ja moim kotom i te moje koty do końca szczęśliwe nie są. Bo nieszczęścia niczym zrekompensować się nie da. I prychają pogardliwie na moje ” pojawiaj się i znikam Robaczki”. I to jak prychają…
Nie znikajcie swoim Kotom jak nie musicie. Nie znikajcie, jeśli możecie nie zniknąć. Znikając im siebie, znikacie ich. A z pewnością nikt z nas tego nie chce.

20150120-113518.jpg

Reklamy

Teskniący

Kot wygląda tak:

20150119-100618.jpg
Nie raportuję dużo, bo prawie nie ma mnie w domu. Stąd blogowe milczenie. Na osobiste epatacje emocjonalne, blog nie jest chyba najlepszym miejscem. Dlatego wszystkich Was, czytających, proszę o cierpliwość.