Szczescie

„Ból jest dziwnym uczuciem. Kot zabijający ptaka, wypadek samochodowy, pożar… Ból zjawia się nagle – trach! – i już jest, przygniata się, aż nadto rzeczywisty. A w o czach postronnego obserwatora wyglądasz na głupca. Jakbyś nagle zidiociał. Nie ma na to lekarstwa, jeśli nie znasz nikogo, kto zrozumie, jak się czujesz, i wie, jak ci pomóc.”

Pradoksalnie, pomagaja mi koty. Nie wygladam w ich oczach jak idiotka. Nie wygladam jak glupiec. Koty rozumieja. Koty czuja, czasem bardziej niz ludzie.
W czasach mojego wielkiego kryzysu, porzucony przez kogos Kot M daje mi duzo wiecej milosci niz jakikolwiek facet. Kocham to trzeszczace, lezace wciaz na mnie Futro. Nie nalezy porzucac swoich Kotow, bo wtedy wyrzuca sie szczescie.A wyrzucanie swojego szczescia zdecydowanie powinno byc karalne.

20150228-165809.jpg

Dzień

20150217-101600.jpg

International, miauknęła po brytyjsku brytyjka o 4.00. Obudziła tym Kota M. (nie, żeby mnie). Międzynarodowy, przetłumaczył Kot i wszystko stało się jasne.

Koty zapragnęły atencji bo się im przypomniało, że jest Dzień Kota. (Tak, jakby nie miały go codziennie).

Otworzyłam oczy. Wystarczyło. Bo kiedy otwieram oczy znaczy się, że jestem gotowa do obsługiwania dzieci.

Podzieliły się rolami. Jedno bumsało mnie cyklicznie w nos, drugie ugniatało pęcherz. Werbalnie również wyrażały radość z tak dobrze rozpoczętego poranka. Bo jakoś zapomniały, że do 2 w nocy przykładnie pisały ze mną listy gratulacyjne do Bardzo Ważnych Sprzedawców Bardzo Ważnego Klienta. No, zapomniały. Pamiętały natomiast, że natychmiast należy napełnić miseczki, że w lodówce na pewno jest coś Bardzo Specjalnego i że przecież można wejść ze mną pod prysznic. Można. W końcu jest Dzień Kota.

Jest Dzień zakochanych, jest Dzień Kobiet, Dzień Dziecka, Dzień Matki, Dzień Ojca …. Całe mnóstwo dni jest, dlaczego więc nie miałoby być Dnia Kota?

Bo przecież Koty czekają na swojego Człowieka całymi, długimi dniami. Czasami czekają też nocami. Bo to one pocieszają, one tulą się, kiedy ich człowiek jest smutny. One potrafią rozbawić, one potrafią rozładować złą energetycznie sytuację. Bo przecież Koty mają pozytywną energię…

I kiedy tak siedziałam rano w kuchni i piłam kawę patrząc na rozmruczane futra, które położyły się na moich nogach poczułam i radość i wdzięczność.

I dziękuję Moim Kotom za to, że są. Za to, że cierpliwie znoszą moją nieobecność co weekend. Że czekają codziennie dobre 10 godzin aż wrócę i je przytulę. Za to, że zawsze są blisko, kiedy jest mi smutno, że na swój koci sposób potrafią mnie uśmiechnąć. Za to, że nie obrażają się na mnie, nie pyskują (no, może czasem), że zapełniają pustkę. Dziękuję im za mruczenie uspokajające i za to, że na swój koci sposób próbują ze mną rozmawiać. Za to, że dają ciepło i miłość.

Podziękujcie dziś swoim Futrom, bo czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy jakimi szczęściarzami jesteśmy, że są z nami.