BILLY KOT, KTÓRY OCALIŁ MOJE DZIECKO. LOUISE BOOTH.

Jakiś czas temu poproszono mnie o recenzję tej książki. Długo zabierałam się za pisanie jej, ponieważ wywołała we mnie wiele emocji. Wracałam do niektórych rozdziałów. Czasami robiłam przerwę na wytarcie oczu. Billy. Zwykły Kot Ze Schroniska . Szary taki. Szary Kot ze złotym sercem.

Frasier to chłopiec chory na autyzm. Chłopiec, na którego nadzieję na wyleczenie straciła nawet jego mama. Bo jak może czuć się kobieta, która ma chore dziecko i któremu absolutnie nie wie jak pomóc? Nie wiem, mamą nie jestem, ale wiem, jak może działać miłość Kota.

Frasier bał się wszystkiego. Był przywiązany do kilku rzeczy, które do egzystencji były mu niezbędne. Odwiązał się. Najpierw Frasier odwiązał się od czerwonej wstążeczki do której zawsze był przywiązany. Dzięki Temu Niezwykłemu Kotu, mały chłopiec ufnie wtulił się w jego futerko, a czerwona wstążeczka, która chronić miała od uroków poszła w zapomnienie. Bo od złych uroków chronił teraz Billy.

Książka o Billym wzrusza i rozczula. Kiedy czytałam, jak Billy nauczył Fraisera chodzić po schodach, płakałam. Kiedy czytałam, jak Fraiser przemógł swój gniew, kiedy rozpoznał u siebie uczucie zazdrości i zaopiekował się swoim Przyjacielem, który zniknął na jakiś czas tuliłam swoje koty, prosząc je, żeby nigdy mi nie znikały.

Mały chłopiec i Kot Ze Schroniska stworzyli tandem idealny. Nawiązali więź, która pozwoliła wyjść Fraiserowi ze swojego zamkniętego świata, otworzyć się na ludzi, otworzyć gniewnie zaciśnięte piąstki i radośnie uśmiechnąć się do rodziców i do świata.

Czy to kolejna książka mająca wzbudzić emocje? Z pewnością. Ale nie tylko. To książka, która może uświadomić czym jest felinoterapia. To książka, pozwalająca zrozumieć jakie znaczenie w naszym życiu mają zwierzęta.

To też książka, która może być wielką pomocą dla rodziców dzieci chorych na autyzm. Niezwykle prawdziwie przestawia cechy choroby i jej wpływ na życie każdego nią dotkniętego, jego rodziny i ich relacji. To fantastyczna dokumentacja autyzmu oraz aspektów z nim związanych.

Tak zupełnie ode mnie: czytałam tę książkę mojemu tacie, który kilka miesięcy temu miał udar. Przypomniała mu ona kota, który czeka na niego w domu. Przypomniała mu jego imię. Powiedział “chcę do niego wrócić”. Uwierzcie w koty i ich magię. Uwierzcie w historię opowiedzianą przez Louise Booth. Poznajcie historię Billiego i Fraisera. Bo bardzo warto.

Reklamy

Telefon.

Zadzwonił. W telefonie był Wujek. Jak zwykle rozmawialiśmy o kotach. O Gandzi głównie, bo Czarnego Kota Wujek się boi. Ostatnio. Powiedziałam, mimochodem, ile kosztował Kot Brytyjski. Wujek się zafrasował. Zapytał, czy Gandzię sprzedawali na kilogramy. Strzeliłam focha. Gandzia też.
Wujek boi się też teraz Gandzi.
Słusznie.

Taki Kot

Taki Rudy, taki trochę wyemancypowany jak na kastrata przystało. Taki, że przecież mam już prawie 6 lat i dorosły jestem, więc jakikolwiek frędzelek mnie nie bawi absolutnie.
Znowu płaczesz?? Cholera. Jestę bardzo rozbawionym kotkiem. I ach! Ach! Jak ja bardzo kocham frędzelki! Pacz i nie płacz.
A ja, proszę Państwa, bardzo kocham Tego Kota.

20150508-084627.jpg