Sacrebleu!

Wróciła! Uwierzy w Tsunami jednomieszkaniowe akurat naszomieszkaniowe? Akurat jak jej nie było??! Akurat. Uwierzy…

Bazylia się sama zjadła a pietruszka niczym opadła choinka listki zgubiła. Zgubiła tak skutecznie, że się owym listków było wyparowało. Suszarka z praniem przewraca się przecież sama. Już się nie raz przewracała przecież. I to nie moja wina, że akurat na mnie. Mogła mieszkanie większe kupić. A że kołdra na podłodze, przecież nereczki mogłam sobie na tych zimnych panelach przeziębić. No. I w zasadzie nie wiem dlaczego przeklina, przecież meliskę, herbatkę liściastą BIO już jej w większej ilości na blacie przygotowałem. I pod blatem też. W sumie już od samego wejścia meliska na nią czekała… Tak domowo być miało. Nie rozumiem o co foch. O te kilka sukulentów pod biurkiem? No bez przesady.

Cholera. Dorwała mnie…

  

Reklamy

Dementuję.

Dementuję proszę Państwa wszelkie pojawiające się tu i ówdzie pomówienia iż sprzedałam Rude Futro dzieląc je na kawałki. W sensie takim, że na przykład na futro sprzedałam. Futro linieje, futro kłaczy,  od futra się kicha. Zatem za futro nie dostałabym nawet funta. Kłaków. Za wątrobę futra raczej też nie otrzymałabym zbyt wiele, co prawda alkoholizować się nie alkoholizuje, ale inne inwazyjnej środki przyjmuje. Serce w rachubę nie wchodzi gdyż Rudy serca nie ma. Posiada wyrachowany mięsień krew pompujący. I tyle. O mózgu Futra się nie wypowiadam bo też nie ma o czym.

W związku z powyższym informuję iż William żyje w jednym kawałku i ma się nader dobrze. Podkreślam słowo NADER. Gdyby moje biedne dziewczynki wiedziały co się na wsi jeść daje Kotu. Rudemu. Na szczęście nie wiedzą.

Na dowód życia kota załączam dowód rzeczowy wykonany minut kilka temu. Futro mnie zinwektywowało po czym rozpoczęło konsumpcję wołowinki prima sort. Przemrożonej.

Wyhodowałam na własnym łonie rudą żmiję. Ot co.

  

Mia. Gluten free.

Drodzy Państwo. Mam problem.

Ja rozumiem oliwki. Rozumiem curry. Rozumiem nawet makaron z sosem pomidorowo jakimśtam. Rozumiem rzecz jasna wędlinki, które jednakże w moim domu pojawiają się sporadycznie. Dla gości się pojawiają. Serki pleśniowe rozumiem i podpijanie herbaty z imbirem i cytryną zrozumieć próbuję również. Ale …

Zakupiłam wczoraj w uroczej jeżyckiej piekarni chlebek – gluten free – prima sort. Naprawdę mega. Jaglano – amarantusowy, cieplutki jeszcze. No, to żeby chlebek nie zaparował pozostał na noc w torebce papierowej. Zwlokłam się o świcie. Czarny kotek łypnął na mnie dziwnie. Szary kotek spał. Spowita szarością kuchnia wydawała się wyglądać całkiem normalnie. Wydawała. Gdyż na podłodze leżały resztki torebki. Od chlebka. Chlebek leżał również. Gwoli ścisłości chlebka leżały części 2/3. Kotek czarny przywlókł się z bezczelnie zakręconym wibrysem. Głowę daję, że czka jej się amarantusem.

A chleb można kupić tutaj: https://www.facebook.com/BEZpiekarnia2015/timeline

Poniżej kotek czarny łypiący. Jak się dobrze przyjrzycie bije z niego jaglano-amarantusowa energia. Bezglutenowa.

  

Prezencik.

O, książeczkę dostałaś. Taka urocza niespodzianka po ciężkim weekendzie? Miło tak wejść do domu i prezencik odkryć? No, to se popatrz na okładkę mendo jedna. Zwijasz się na dwa dni, zostawiasz koteczki swoje ukochane i se wracasz jak gdyby nigdy nic. Ta? I se poczytać chcesz? Zapomnij. Ja tu leżę, właśnie tak, o, właśnie na tej, na TEJ konkretnej. Leżę. Spróbuj mnie ruszyć nieczuła Ty, zostawiająca Ty. W ogóle wredna Ty. I tak na środku łóżka. Tylko spróbuj ….

Nie śmiem.

20160124-213323.jpg

Rozwiązanie.

Pojawiła się ostatnio zagadka. Dlaczego internet jest coraz wolniejszy? Dzisiaj znaleźliśmy odpowiedź . Wujek zerkając na Kotka zblazowanym tonem stwerdził ” Mia jest coraz większa, to pobiera więcej bajtów. Proste”.
To wyjaśnia w sumie fakt, że Kotek rośnie ale nie mądrzeje. Od internetu się przecież nie mądrzeje.
Idę zatem poczytać książkę.

20160117-152512.jpg

Niedziela

Od grubo ponad godziny piję poranną kawę. Kot leży. Kolana mi ścierpły, od okna wieje. Kot leży. Do zrobienia mam dużo, praca czeka. Kot leży coraz bardziej. Jutro rano wszystko robię na stojąco. Bo jak się znowu położy, spóźnienie bankowe…

20160117-111350.jpg