Romątyzm.

Nie było mnie kilka dni. Z racji odległości, kontakt ze światem miałam ograniczony. I dobrze. Kiedy wróciłam, stęskniony G. Pojawił się z bukietem kwiatów ochom i achom z racji powrotu mego nie było końca. Obudziłam się rano i usłyszałam „cześć Kiciu”. Rozmarzona, uśmiechnęłam się uwodzicielsko. Niestety, nie ja byłam obiektem atencji. Mam wrażenie, że następnym razem, zamiast kwiatków, G. Przyniesie saszetkę karmy. Prima sort.

  

Reklamy

Ogłoszenie

Oddam w dobre, a przede wszystkim cierpliwe, ręce urządzenie wielofunkcyjne, niewielkich rozmiarów, koloru czarnego. Urządzenie posiada wysokie przekonanie iż potrafi łapać muchy/komary/ muszki i muszeczki oraz w ogóle insekty wszelkiego rodzaju. Dodatkowo odkurza wszędzie tam, gdzie mucha nie doleci. Urządzenie doleci. Ma również wmontowaną funkcję budzika, którą niestety trzeba podregulować. Nie są jemu – urządzeniu obce tajniki mycia talerzy – zanim człowiek zdąży w ogóle coś zjeść – jest też zatem strażnikiem wagi. Dodatkową zaletą jest znajomość skrótów na klawiaturze komputera. Tu ze smutkiem dodam, iż nie opracowano jeszcze instrukcji odkodowywania kodów tworzonych przez Urządzenie. Stan techniczny Urządzenia doskonały, regularne przeglądy. W diagnozie postawiono jednam możliwość odkrywania nowych opcji użyteczności. Ktoś? Coś?

Energia.

Otóż udało nam się powrócić z dość męczącego weekendu. Motor nam się zasapał, w okolicy 3 piętra nogi odmówiły posłuszeństwa. Zero energii. I tu proszę Państwa błąd. Energia owszem była. Schowana niczym w Puszce Pandory. Energia wyprysnęłabyła tuż po otwarciu drzwi. Energia była nad i pod i wszędzie w ogóle. Na dowód, załączam zdjęcie wspomnianej energii, która na chwilę zatrzymała się na zwłokach poweekendowego człowieka. Obserwując wszystko z pozycji osoby omdlewającej na krześle, śmiem twierdzić iż energia wyssała resztę z tego, co posiadał Człowiek. Energia bowiem usiłuje dokonywać ekwilibrystyki na lampie, podczas, gdy Człowiek przestał reagować na swoje imię.