Zmiany.

Zmieni się proszę Państwa ” z Pazurem”. Teraz żyjemy głównie na facebooku. Zmiany wymagają czasu, dlatego jeśli tęsknicie, zaglądajcie tu https://m.facebook.com/zpazurem/ Zmiany, mam nadzieję, na dobre. Ciężko było się pozbierać po odejściu Mruczka. Najciężej po odejściu Williama. Pocieszała swą mądrością Gandzia, rozbrajała głupkowatością Mia. Stanęłyśmy na nogi. Podjęłyśmy pewne decyzje.  Powoli będziemy wracać na wordpress’a. Stay tuned.

Gorzko

Był taki dowcip, o facecie i kocie. Nie pamiętam go dokładnie, ale chodziło o to, że kiedy ów facet ma coś przeciwko kotu, to należy zniknąć faceta. Nie kota. Mieliście kiedyś tak, że Wasz partner w niedzielę rano, w dość ważny dla Was dzień, bo coś tam – urodziny, imieniny, rocznica – zaczyna ów dzień od jechania po Waszych kotach? Że za dużo zabawek, za dużo miejsc do spania, za dużo w ogóle wszystkiego kociego? Że chyba nie rozumie, jak cudownym przyjacielem jest Kot. Jak bardzo, często, potrafi uratować życie? Jak bardzo ten Kot potrafi pocieszyć i być zawsze? Bez względu na wszystko.

I taki facet w tą niedzielę rano, najpierw przytula Waszego Kota, a potem jedzie, że Kot nie może dominować i z pewnością nie jest najważniejszy.

Jeden z niewielu wpisów w którym ekshibicjonizm emocjonalny obnażam. Ale właśnie dotarło do mnie, że kiedy ktoś, nawet bliski, próbuje zrzucić w kąt najbliższego Przyjaciela, który jest ze mną od lat, krew i łzy mnie zalewają.

I ten dowcip, którego nie przytoczę, bo w opowiadaniu dowcipów najlepsza nigdy nie byłam, jest, oprócz śmieszności, cholernie prawdziwy.

W worku.

Kot. W worku. G wrócił z zakupami zatem zaowocowało to rozpakowywaniem, chowaniem oraz przetwórstwem. Torebka, taka foliowa, nadal była pełna. Pełna była Kota Czarnego. Przeliczywszy Koty w domu mam pewność. Na stanie jest jeden Kotek Szary na krześle. Jest też Kotek Czarny. W czarnej reklamówce. G zakupił zatem surówkę z marchewki. Kotka, kolejnego, Czarnego – nie.  

 

Serwis.

Przeczytałam przed chwilą artykuł podesłany przez Sis. Dowiedziałam się , w sumie tego co już wiem, że koty leczą. Artykuł tutaj : http://wiedzoholik.pl/naukowcy-wykazali-ze-koty-potrafia-leczyc-ludzi/ 

Co mnie jednak zastanowiło. Kiedy wróciłam z kuchni Gandzia leżała na jednym z komputerów, tym zawieszającym się najbardziej. Leżała i mruczała. I zejść nie chce. Felinoterapia komputerowa? Taki serwis w sensie? Zejdzie i komp będzie śmigał? 

  

Negocjacje.

Wieczór. Koty mogły balować przez całą noc. Koty jednak miały obrady i obmyślały szantaż kulinarny. Rada Starszych, czyli Kotek Szary, obserwowała z boku. Ze stoickim spokojem. Kotek Czarny nie bawiąc się w delikatne perswazje postanowił wyrazić roszczenia G. Twarzą w twarz. Zajęła odpowiednią pozycję i G. poległ z kretesem. Teraz  jak tylko wstanie, karmi Księżniczki. A Księżniczki dbają o to, żeby wstał. 

Dokumentacja z negocjacji, poniżej.  

    
 

Gierki.

Sobie kolega G., który, nota benę Czarnego Kotka jako córeczkę przysposobił, se pogrywa. Kotek Czarny bowiem bawi się, nawet grzecznie, w tunelu, a tu nagle, Tatuś przysposobiony, zaczyna się bawić Kotkiem w Tunelu. Kotek jest skonfundowany, tunel – nie wiem. Ja martwię się o zdrowie psychiczne Kotka Czarnego. Corpus Delicti poniżej.