Suseł

William nie jest już kotem. Jest susłem i gołębiem. W zasadzie jest chrapiącym susłem i średnio lotnym gołębiem.
Śpi wszędzie i zasypia momentalnie. Na biurku doktora, na fotelu wyżła, na parapecie, pod parapetem, na komputerze i za komputerem w pokoju Siostry. Pod prysznicem, w urządzeniu do masażu stóp. Wszędzie. Jak śpi ze mną, chrapie. Bo któregoś dnia powiedziałam mu, że skoro ja jestem tu, a ILC tam, to wreszcie się wyśpię. To kładzie się koło mojego ucha i jedzie. ILC dostaje poduszką, ale przecież nie śwignę w Williamka. Moja rada: nie zwierzajcie się kotom z którymi mieszkacie.
W gołębia zamienia się zaraz po obudzeniu. Chodzi i grucha. Leży i grucha. Je i grucha. Często z tego stanu przechodzi w podpitego bawarczyka i jodłuje, ale o tym już kiedyś było.
Najważniejsze, że kotkowi mija depresja, o co nam chodziło.

20121010-100101.jpg

20121010-100215.jpg

20121010-100203.jpg

Poniedziałek na wsi.

Ja zbieram grzyby i nawlekam je na niteczki.
Wyżeł zbiera orzechy i rozrzuca skorupki w całym domu (przykro mi mamo:) )
William siedzi na orzechu i zbiera splendor przechodniów, gdyż orzech stoi przed domem, a rudy kotek bardzo absorbuje ludzką uwagę spektakularnie z orzecha spadając.
Sielanka wiejska zatem trwa i oby trwała jak najdłużej.

20121008-133901.jpg

20121008-134010.jpg

20121008-134031.jpg

Kot bluszcz.

Są kobiety koty i kobiety bluszcze. Jak się dziś okazało koty bluszcze istnieją również. Kot bluszcz oplata się dookoła ręki, która go karmi-nocą. Oplata się dookoła miski jak wstanie-o poranku. Oplata się dookoła prysznica-bawiąc się. W bluszczu siedzi w tak zwanym międzyczasie.

20121007-093633.jpg

20121007-093717.jpg

W sieci.

Will wyszedł z piwnicy. W zasadzie, to z piwnicy wyszła pajęczyna na Willu. William wreszcie, dosłownie, w sieci zaistniał. Na Willu zaistniała pajęczyna, a na Willowych wibrysach zdechłe zaistniały muchy. Kot powiedział kilka dumnych miałłłł i poszedł wyżreć wyżłowi royala. Przestawił się bowiem na karmę myśliwską. Miał.