Gandzia

kot brytyjskiTen tekst zdecydowanie musi napisać ILC. Dlaczego? Ma z Gandzią wyjątkową nić porozumienia. Liliowa, owszem, kocha mnie bardzo, tuli się tylko do mnie, śpi przytulona do mnie ale z ILC… z ILC to zupełnie inna historia. Historia, którą napisać może tylko ON.

Gandzia. Wyjątkowa kocica. Prawdziwa kobieta: jest za co chwycić i do czego się przytulić. Kolor: 5% cyanu, 5% magenty, 30% czarnego. Pochodzenie szlachetne, brytyjskie. Kocha mnie nieśmiało ale wstydzi się pokazywać, co czuje na prawdę. Budzi się na dźwięk mojego budzika, kiedy pozostałe koty nawet nie otwierają oczu. Pierwsza drzemka… czeka. Druga drzemka… czeka. Trzecia… bum… wali szarym łepkiem w drzwi od sypialni. Zwlekam się niechętnie z łóżka i zaczynam obowiązkowy, poranny rytuał: chłostam ją bacikiem, jej ulubiona zabawką. Lubi kiedy to robię. Tylko na to czeka. Wygina grzbiecik, prezentuje brzuszek i inne walory… Kiedy idę zrobić kawę, staje przy misce i patrzy na mnie. To ja wtedy nie robię już tej kawy, bo kota trzeba najpierw nakarmić. Bo tak patrzy, to trzeba. A Gandzia lubi jeść. Kawa poczeka.

Gandzia wygniata i okłacza zieloną kanapę, na szaro. Ma swoją ulubioną poduszkę z której wszystko widzi i słyszy. Zwłaszcza, czy sypią coś do miski. Kiedy jem, przesiaduje koło mnie i patrzy przeszywająco, kręcąc łepkiem, albo leży na plecach prezentując swój pusty brzuszek. Ludzkiego jedzenia nie rusza, ale podziwia jak ja je zajadam. Zaprosiłem ją kiedyś na kebaba. Zgodziła się, cudownie! Nie mogę się doczekać.

Gandzia to kot terapeuta. Kiedy w domu jest duszna atmosfera a foch wisi w powietrzu… Ona wtedy pakuje swój szary zadek do budki w drapaku, do której nie ma szans się zmieścić. Nie to, że Gandzia jest taka duża, to budka jest za mała! I ten zadek wisi jej w powietrzu wystając z budki, a ona wierzga szarymi nóżkami jakby chciała odepchnąć się od powietrza. Potem cofa się jakoś i wypada na podłogę, rozbawiając wszystkich i rozładowując tym samym atmosferę. Uf.

Gandzia ma romans z Mefim. Śpią razem, to fakt, a my dajemy na to przyzwolenie. Gonią się po całym domu, z reguły Myszka za nim nie nadąża, ale on szlachetnie czeka albo na starcie daje fory. Gandzia nie wchodzi na parapety i inne meble. Nie to że nie chce. Wzięła sobie do kociego serduszka informację o grawitacji i nie zamierza z nią walczyć. Udaje jej się wdrapywać na stół, ale do stołu ma dostęp tylko z kanapy bo z podłogi to już niekoniecznie. Jako, że jest zaawansowaną pijaczką wody kranowej, do kranu też udaje jej się dostawać tylko z kuchennego stołeczka. I pija tę wodę prosto z kranu, bo przecież z miseczki tak dobrze nie smakuje. Gandzia, kotka której nie można nie lubić. I tyle. ILC.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s